Karmienie piersią w miejsach publicznych, czyli o jedzeniu na mieście

Odbyłam z moim synem poważną rozmowę. Posadziłam go naprzeciw siebie, wzięłam głęboki oddech, zrobiłam minę, która miała świadczyć o tym, że nie żartuję i zaczęłam. Mówię do niego tak: „Synu, zaraz wychodzimy, na przynajmniej dwie godziny. Chcę załatwić parę spraw, później spotkać się z przyjaciółką i wypić kawę, później jeszcze pospacerować po parku, żebyś mógł zaczerpnąć jak najwięcej świeżego powietrza, a następnie wrócić do domu przez centrum. Więc synu” – mówię mu – „Najedz się teraz tak, żebyś przez ten czas nie był głodny, bo nie będę miała cię jak nakarmić poza domem.” Prosiłam, tłumaczyłam najspokojniej jak umiałam, używając racjonalnych argumentów. W końcu wyszliśmy. Nie posłuchał, zaczął płakać, bo głodny. Czyli nie zrozumiał. Dziwne. Przecież ma już osiem tygodni…

Ludzie dzielą się na dwie kategorie – tych, którzy uważają, że publiczne karmienie piersią jest w porządku i tych, którzy uważają, że to obsceniczne. Obsceniczne, tak, takiego słowa używa się na określenie matki z dzieckiem przy cycku w miejscu, które nie jest domem. Słucham tak tych oburzonych, obrzydzonych, krzyczących jakie to bezwstydnice no i oczywiście słabo zorganizowane te matki karmiące i tak sobie myślę…co to do cholery są za ludzie?

Widziałam ostatnio wywód, jak to można wszystko ogarnąć tak, żeby nie było konieczności karmienia małego poza domem. Bo przecież dziecko można nakarmić przed wyjściem (hmmm, naprawdę? Karmić dziecko przed wyjściem? Nie pomyślałabym), albo właśnie odciągać. Wszystko super, ale ja na przykład nie mam tyle pokarmu, żeby odciągać. Myślę, że takie teorie wysuwa ktoś, kto nigdy piersią nie karmił albo po prostu nigdy nie miał z tym styczności i nie wie, na czym to polega. No, albo jest jedną z tych matek idealnych, to wtedy sorry, do pięt ci nie dorastam, chapeau bas! Przede wszystkim pierś to nie butla, tam nie ma miarki, nie wiesz, ile dziecko zjadło, a ile udawało, że jadło. Pierś służy też do przytulania, działa uspokajająco, więc młode, nieświadome dziecię, które nie ma pojęcia, że powinno w tej chwili wyssać określoną ilość mililitrów, po prostu w trakcie karmienia przytula się i zasypia. Takie to uroki matczynej mleczarni.

Mój mały przy karmieniu przed spacerem (a jednak, karmię przed spacerem, no popatrz), wysysa wszystko, w ciągu dnia też za dużo nie zostaje, żeby odłożyć. Wychodzę więc na spacer, i kiedy zachodzi potrzeba, karmię. Bo raz spróbowałam iść przez rynek z płaczącym malcem w wózku i ilość oburzonych spojrzeń ludzi prawie mnie zabiła. Co to za matka, która daje tak dziecku płakać w tym wózku? Ale kiedy żeby nie płakał chciałabym go nakarmić, to jestem obsceniczna i obrzydliwa?  Czesław miał rację – dziwny jest ten świat.

Tak naprawdę, jeżeli miałabym wybór, to nie wystawiałabym piersi na ławce w parku. Naprawdę, uwierzcie mi, nie sprawia mi to jakieś wielkiej przyjemności. A już nie daj Boże nie próbuję na to nikogo poderwać. Bo takie teorie też słyszałam, ale to już dla mnie taka abstrakcja, że nie warto się ta ten temat wypowiadać. Na początku moje dziecko, po wcześniejszym nakarmieniu w domu, potrafiło przespać na powietrzu nawet cztery godziny. Teraz niestety, mimo błagań zrozpaczonej matki, potrafi wybudzać się co godzinę. Rozumiem, że powinnam krążyć w okolicach domu i nie oddalać się za bardzo, by w razie nagłego obudzenia móc szybko uciec do swojej nory i nakarmić drącego się potomka, by przypadkiem nikogo nie uradzić i nie obrzydzić? No ludzie, kaman…naprawdę?

Ostatnio moja przyjaciółka widziała gdzieś hasło, że jeżeli komuś przeszkadza kobieta karmiąca publicznie, to chyba po prostu ten ktoś za bardzo się przygląda. Coś w tym jest. Zdarza mi się siedzieć na ławce w ścisłym centrum z małym przy piersi. Wymaga to trochę akrobacji, bo dostawienie do cycka płaczącego niemowlaka, przy jednoczesnym pilnowaniu, by nic nie było widać i zakrywaniu się pieluchą łatwe nie jest, ale wykonalne. Uważam, że można to zrobić w taki sposób, by nie siedzieć z gołą piersią i nie narażać się przy okazji na ciekawskie spojrzenia. Nie jestem też fanką karmienia na przykład w restauracji przy stole, bo może faktycznie nie każdy życzy sobie do obiadu oglądać nasze cycki. Po paru tygodniach intensywnych spacerów wiem, że naprawdę da się to ogarnąć tak, by nasze piersi nie były wystawiane na pokaz, a dziecko było najedzone. Mimo, że sama się zakrywam jak mogę uważam, że żadna kobieta nie powinna być narażona na nieprzyjemności dlatego, że musiała nakarmić swoje dziecko poza domem.

Zostawcie już to, wy wszyscy przeciwnicy, oburzeni, obrzydzeni. Po prostu nie patrzcie, jak wam się to nie podoba. Albo podejdźcie do dziecka i wytłumaczcie, że nie miało prawa być głodne w tym momencie, bo miejsce złe, a na dodatek matka źle zorganizowana. Może posłucha i od tego tłumaczenia poczuje się najedzone? Karmienie piersią to coś tak naturalnego, że nie powinno w nikim wzbudzać obrzydzenia, albo oburzać. Ja jestem po środku, bo karmię, ale się zakrywam, ale jeżeli zobaczyłabym gdzieś kobietę, która nie miałaby takiej potrzeby, to po prostu przeszłabym obok i nie przypatrywałabym się jej piersiom, bo po co?

Podsumuję więc mój wywód krótko – nie lubisz tego? To się nie przyglądaj, ale daj matce dziecko nakarmić. Oburzony człowieku, czy masz pewność, że w przeszłości ty nie zrobiłeś swojej matce takiego numeru, że z wózka dochodziły dźwięki jak z egzorcyzmów, a głód sprawił, że łzy wielkości winogron ściekały ci po policzkach? Chciałbyś wtedy, człowieku, być pozostawiony w tym głodzie, bo matka na mieście, a do domu daleko? Nie? To już odpuść sobie to swoje oburzenie, bo dziecko jak głodne, to trzeba je nakarmić, wyjścia nie ma, i nie ma w tym nic obrzydliwego, ani obscenicznego. Amen.

,
130 comments on “Karmienie piersią w miejsach publicznych, czyli o jedzeniu na mieście
  1. Karmienie, obojetne. sami sobie robicie sieczkę z mózgu jak autorka materialu. mam miesięczne dziecko i nie karmie piersią. ale nie obchodzi mnie jak karmia inne, nie macie innych powazniejszych tematów?

  2. Hej Aniu,a ja sie tak wlasnie zastanawiam czy wszystkie tu osoby,ktore nagle przekrzykuja sie nawzajem zawsze czytaja Twoj blog czy tym wpisem dokonalas jakiejs prowokacji na szeroka skale. Tak czy inaczej oby wiecej takich postow,bo fajnie sie czyta „historie burzy w szklance wody”:)) pozdrawiam

    • Też się zdziwiłam jaki to popularny blog regularnie odwiedzam. Zastanawiam się też gdzie są te wszystkie kobiety z wywalonymi cyckami bo jeszcze żadnej nie widziałam ;) dziwne, że dorosły jak zglodnieje to idzie na mieście do spozywczaka albo baru jakiegoś, a niemowlak ma czekać aż się w domu znajdzie. I te argumenty o siedzeniu w domu, dawaniu wody albo herbaty takiemu maluchowi. Sami specjaliści od laktacji i karmienia :D

    • haha :D Onet podlinkował ten wpis na swoją stronę główną, stąd ta dyskusja ;)
      właśnie już paru komentujących tu pytałam, czy widzieli wywaloną przy karmieniu pierś. Wydaje mi się, że sporo z tych komentarzy to taki trolling internetowy, ale cóż…każdy ma prawo do własnego zdania.
      Pozdrawiamy razem z Dawidem :)

  3. tak czytam te wszystkie komentarze, i dochodzę do wniosku że te mamy karmiące generalnie w każdym jednym miejscu to jakaś paranoja. Nie jestem przeciwniczką karmienia piersią, bo sama też karmiłam swoje dzieci. Jest niejako boom na publiczne karmienie. Mamy które karmią swoje pociechy, robią to na pokaz (bo ja mam dziecko i patrzcie jaka jestem dobra,opiekuńcza że w każdej sytuacji nakarmię. Chwała mi za to). Jak wypowiadały się wyżej inne osoby jest to dla niektórych żenujące, dla innych nie. Owszem, tylko to czasem jest taka „publiczna nadopiekuńczość”. Nie jest powiedziane że jeśli dziecko zacznie płakac to znaczy że jest głodne i od razu trzeba dać mu „cyca” gdziekolwiek by się nie było. A czy któras z tych mam pomyślała że maluch nie koniecznie płacząc, musi być głodny? Nie mówię że idąc z dzieckiem na spacer trzeba brać butelkę jedzenia (jak ktoś sugerował) i jak tylko zapłacze to od razu karmić (butelka lub „cyc”). Może do tej nieszczęsnej butelki zrobić herbatę i napoić (dzieci nawet te małe też piją herbatkę). I dziwi mnie fakt, że te dzieci tak krótko wytrzymują przerwy między posiłkami. Ja pamiętam, jak szłam z dzieckiem na spacer (potem równiez i z drugim) nakarmiłam przed wyjściem z domu. Moje dzieci nakarmione, przewinięte potrafiły spać na świeżym powietrzu bardzo długo. Nawet, nie przeszkadzało im to, że zrobiły w pieluchę. Za moich czasów były tylko tetrowe pieluchy i jakos dzieci nie miały odparzeń. A teraz się słyszy że jak dziecko się załatwi e pieluchę to od razu trzeba przewinąć bo się odparzy. W pieluszce która jest głęboko wchłaniającą (tak sugerują reklamy)? Nie wiem może jestem staroświecka (na pewno), ale odnoszę wrażenie, że te młode mamy już „na starcie” krzywdzą swoje dzieci. Możecie mnie zlinczować za wypowiedź, ale kochane mamy, trzeba sobie ułatwiac też zycie, a nie pchac się w nadopiekuńczość.

    • Mam nadzieję, że na tym blogu nikt nie będzie nikogo linczował, wypowiedzieć się może każdy, a ile ludzi tyle opinii, więc proszę wypowiadających się o wzajemny szacunek. To tak przy okazji.
      Co do nadopiekuńczości, tak jak napisałam, karmienie synka na ławce w parku nie sprawia mi przyjemności, naprawdę, uwierzcie. Wolałabym, żeby przesypiał cały spacer i spokojnie czerpał świeże powietrze. Robię to tylko, kiedy już naprawdę mały płacze i nie da się go w żaden inny sposób uspokoić. Płacz nie do uspokojenia u mojego dziecka oznacza tylko i wyłącznie głód. Nqa to nie pomoże ani woda, którą zawsze przy sobie mam, ani herbatka, tylko mleko.
      Nie wiem, czy inne dziewczyny karmią w miejscach publicznych dla chwały…ja nie, innych nie oceniam, bo nigdy nie wiemy, jakie jest ich dziecko i może faktycznie co godzinę chce jeść i nic na to się nie poradzi. Leżałam na sali w szpitalu z dziewczyną, której dziecko co 45 minut płakało i chciało piersi. Spotkałam ją parę razy w parku…karmiła na ławce. Powiedziała, że da tak radę tylko 3 miesiące, jak to się nie zmieni, to przechodzi na butlę, bo nie może z nim nawet spokojnie pospacerować, tylko ciągle siedzi na ławkach i karmi. NIE OCENIAJCIE MATEK PRZEZ PRYZMAT WASZYCH DZIECI, BO DZIECKO DZIECKU NIE RÓWNE!.
      A odnośnie zmieniania pieluch, to na przykład moje dziecko średnio co godzinę brudzi pieluchę i naprawdę, przy takich temperaturach na zewnątrz jak ostatnio, czyli średnio 25C nie dam mu leżeć w takiej kupie tylko dlatego, że kiedyś pieluchy zmieniało się rzadziej. Wiadomo, że jak nasika, to te pieluchy to chłoną, ale inne treści…szkoda takiej gładkiej pupki ;)
      A tak poza tym, to naprawdę chodzę teraz w mnóstwo miejsc uczęszczanych przez mamy, czasem siedzę gdzieś w ogródku restauracji, chodzę po parkach, czy po rynku i kiedy widzę dziewczyny karmiące, to nigdy nie robią tego w sposób ostentacyjny. Nadal uważam, mus to mus, nie dam dziecku być głodnym, jeżeli do domu mam więcej niż 15 minut.
      Pozdrawiam, Ania :)

    • Moje płacze tylko z głodu lub zmeczenia. A dzieciom piersiowym nie zaleca się dawać nic poza mlekiem mamy do 6 miesiąca życia. Proszę się dokształcać. Takie są zalecenia żywieniowe WHO.

  4. Ja nie mam nic przeciwko karmieniu dzieci poza domem – tylko można to robić faktycznie w sposób dyskretny – zapewniając i dziecku i mamie choćby minimum intymności. Natomiast za przeproszeniem „wywalenie cycka” przy stoliku w restauracji, czy u cioci na imieninach – moim zadaniem jest nie do przyjęcia. Jak nie można znaleźć ustronnego miejsca do nakarmienia dziecka – zawsze można się okryć choćby pieluszką.
    Sorry, ale w restauracji, czy przy stole – trudno nie patrzeć, odwracać głowę, czy udawać- że się nie widzi.
    Sama jestem mamą, karmiłam córkę piersią – ale nie zdarzyło mi się robić tego tak, by innych narażać na widoki – które są może dla nich obsceniczne lub obrzydliwe.

    • Ale naprawdę Wy wszyscy widzieliście kobietę, która bez żadnej krępacji wyciągnęła pierś w restauracji? Każdy tu daje taki przykład a ja chyba naprawdę nie znam nikogo, kto by to na prawdę widział. Zawsze widział to znajomy znajomego, albo ciotka wujka…

  5. karmienie to fizjologia???????!!!!!!! szczanie to też czynność fizjologiczna, a nikt tego nie robi publicznie!!! Więc chować wymiona i do widzenia

    • skoro przszkadza Ci kobieta ktora karmi gdzies w miejscu publicznym, dyskretnie okryta pielucha lbo apaszka to powinny Ci tez przeszkadzac reklamy bielizny, kobiety w mini czy w bikini….chociaz nie-uwazam ze powinnas byc oburzona takimi widokami bo pokazuja znacznie wiecej niz karmiąca i okryta kobieta

  6. jeżeli Karmienie piersią w miejscu publicznym komuś przeszkadza to z pewnością jest idiotom i w ten oto prosty sposób manifestuje brak szacunku nawet do samego siebie.

  7. Już miałam dosadnie napisać, co o tobie (przez małe „t”, bo na duże nie zasługujesz) myślę, ale będę ponad to. Jednak bardzo proszę administratora o usunięcie tego postu. Można się nie zgadzać, ale chamstwu trzeba się przeciwstawić.

  8. mnie irytuje jak ludzie wychodża poza restauracje i „żrą” kebaby itp.. czy naprawdę nie mogą wytrzymać i zjeść w domu. skoro takie niemowle według nich może to i oni dadzą radę. jeśli jednak już muszą tak koniecznie jeść na ulicy powinni kupować sobie jakiś rękaw czy coś żeby obscenicznie nie jeść publicznie (bo przeciez niemowne jedzące jest obsceniczne). i tu mi taki jeden z drugim powiedzą że kutura sie zmieniła, zr Hatha Jog ludzie teraz na mieście jedzą… a no to przepraszam najjwyraźniej kultura zmieniła się dla wszystkich za wyjątkiem mam i niemowląt, które powinny siedzieć w domu 24h na dobę.

    • jestem MAMA 6 DZIECIAKÓW I TĘZ SPOTKAŁAM SIE Z TYM ŻE JAK KARMIŁAM BYŁAM OBIEKTEM ZAINTERESOWANIA .DZIWNE TO NASZE SPOŁECZŃSTWO BO JAK WIDZA GŁODNE ZWIERZAKI TO JE NAKARMIA A MALUSZKI KTÓRE PŁACZĄ I MATKA SIADA NA ŁAWCE BY JE NAKRAMIĆ STAJE SIĘ OSOBĄ KTÓRA GORSZY SPOŁECZEŃSTWO .PYTAM SIE A CO W TYM ZŁEGO ŻE NAKARMI MALUSZKA NIE PATRZCIE JAK SIĘ GORSZYCIE ALE INNE GORSZE RZECZY I NA TO NIE ZWRACACIE UWAGIO CHOĆBY RZUCANIE SMIECI NA ZIEMIĘ A NIE DO KOSZY.

  9. karmic? tak ? o kazdej porze dnia i nocy miejsce tam gdzie tzreba! ale…. ogladanie tego nie jest obowiazkowe, a jak komus przeszkadza to nawet szkodliwe…

  10. Nie mam nic przeciwko karmieniu piersią. To naturalna sprawa. Często te panie co nie karmią dużo więcej ciała pokazują i jakoś nikt się nie bulwersuje. Ale kobiecie z dzieckiem/w ciąży dużo łatwiej dokopać…. Ogólnie w Polsce jest spora część osób niezbyt uprzejma dla kobiet w ciąży i/lub z dzieckiem. Mieszkam w Szczecinie i jest u nas nawet pewna „hurtowania” z artykułami dziecięcymi, która zakazuje wstępu matkom z dzieckiem w wózku, który np. ja u nich zakupiłam. Nie ma żadnej informacji na drzwiach, niespodziankę ma się dopiero jak się tam pójdzie. Ponadto „hurtownie” mają tylko w nazwie bo przede wszystkim reklamują się w radio dla rodziców – czyli są dla detalistów. Jest to jawna dyskryminacja i niech się bezpieczeństwem nie zakrywają, po prostu robią z klientów potencjalnych złodziei. Czy takie zachowania, które utrudniają życie rodzicom z dziećmi jest ok? Czy np. na bilbordach nie ma więcej nagości niż przy karmieniu niemowlęcia?? Czy każda matka z wózkiem to złodziejka? Ludzie zastanówcie się nad nieprzychylnymi komentarzami. kobieta wszędzie musi napotykać jakieś chore bariery….

    • nie zauważyłam nieprzychylności dla kobiet w ciąży w Polsce, a prywatne hurtownie mogą sobie wymyślać regulamin jaki im się podoba i to ich sprawa/problem. Może chodzi tylko o t,o że taka matka z dzieckiem w wózku robi z siebie świętą krowę i jak coś zwali przypadkiem to ani tego nie podniesie już o zapłacie za szkodę nie wspomnę….
      co do karmienia piersią, jak najbardziej niech karmią gdzie chcą i jestem przeciwnikiem kierowania ich do toalet w tymże celu….ale jeśli na co dzień chodzi się w ubiorze typu bluzka/top/koszulka, żeby nie sprawiać sensacji i poruszenia zwłaszcza u męskiej części społeczeństwa to wypadałoby zachować się w trakcie karmienia także w tenże sposób. Ja jeszcze nie mam dzieci ale nie wyobrażam sobie obnażania siebie na ławce w parku, żeby nakarmić dziecko.

  11. Twoja ironia jest nie na miejscu. Co innego jest dyskretne karmienie piersią w miejscu publicznym, a co innego publiczne wywalanie cyca na ulicy. Można to zrobić tak, żeby mało kto zauważył i niekoniecznie musi to być przy stole w gościach, albo w tramwaju. Defekacja i seks też są rzeczami absolutnie naturalnymi, a pomimo to nie robimy tego na ulicy.

    • Wybacz, ale ironia jest nieodłącznym elementem moich postów, w większości, a chyba na własnym blogu mogę wyrażać swoje zdanie w sposób, w jaki uznam to za właściwe…czy nie?
      A to, że jesteś kolejną osobą porównującą karmienie dziecka do defekacji, skwituję krótkim – ŻAL. Sorry, ale ręce opadają.

  12. Poruszacie dwie różne kwestie, publicznego karmienia i publicznego obnażania piersi. Karmić tak, w wyjątkowych sytuacjach, w dyskretny sposób. Epatować nagością, nawet w sytuacji zapewnienia dziecku podstawowych potrzeb, zdecydowanie nie. My rozumiemy wasze potrzeby, wy w przestrzeni publicznej uszanujcie nasze stanowisko. A chcieć to móc, wystarczy parę złotych i rękaw czy pelerynka.

  13. Ja sie zgadzam z wieloma komentarzami o tym, ze trzeba zachowac umiar I zdrowy rozsadek . Jestem za karmieniem piersia w miejscach publicznych, ale tez za tym zeby sie jednak troche zakrywac (pieluszka, apaszka, czy spejalnym rekawem ktory za grosze mozna kupic na allegro czy e-bay). Pracowalam w restauracji kobieta miala ze soba noworodka ktory zaczal plakac, wiec wyciagnela I zalozyla rekaw ktory zakrywal ja praktycznie cala od pasa do szyi I karmila dzidziusia, nie bylo w tym nic obrzydliwego , nic nie bylo widac a dziecko bylo spokojnie. Wiec da sie jednak. Wiec apeluje o zdrowy rozsadek a nie popadanie ze skrajnosci w skrajnosc typu : albo wywalam cycki na wierz I mam wszystkich gdzies, albo : w ogole nie karmie bo wezma mnie za ekshibicjonistke…. Pozdrawiam !!

  14. Karmiłam piersią przez rok i nigdy publicznie, a już „w ścisłym centrum miasta”? To żart? Jak twoje dziecko ma jeść w warunkach, kiedy wszystko go rozprasza?I tak: jesteś niezorganizowana i nieogranięta.Wierz mi , DA SIĘ!

    • Żart to twój komentarz. Ja też karmilam i nie mając na tyle mleka by ściągać i nie chcąc dawac dziecku mm nie da się tego zorganizować tak, by co 1.5 godziny nie wracac do domu! Wytłumacz nam, o mistrzyni organizacji, jak to zrobić, biorąc pid uwagę wszyatkie wymienione czynniki

    • Tak, jak napisałam we wpisie, chylę przed Tobą czoła kobieto, o zorganizowana i o ogarnięta. Ja pozostanę przy swoim nieogarnięciu, bo zarówno mi, jak i mojemu dziecku z tym dobrze. Pozdrawiam :)

  15. Sorry ale nie wie po co wogole ta dyskusja, karmienie piersią jest tak naturalne jak oddychanie (odruch bezwarunkowy :)). Jestem mama 2 maluchow i nigdy się nie spotkałam z negatywnym odbiorem karmienia w miejscu publicznym.

    • Mikacja i defekacja też są czynnościami skrajnie naturalnymi. Rozumiem zatem że nie przeszkadza ci również człowiek który nie mógł wytrzymać, i załatwia się na trawniku/chodniku/parku itp.

    • jeszcze rok temu nie było problemu a dzieci rodziły się i na ulicach, w restauracjach, w autobusach – miejscach publicznych nie były karmione piersią. jakoś nie ucierpiały na tym . a ja zwymiotowałm w restauracji widząc obleśną mamuśkę wywalającą wymię przy stoliku obok i karmiącą ok. 3 letnią dziewczynkę !! fuj !

    • Wydalanie i sex również są naturalne, a jednak budzą niesmak w miejscach publicznych. Chcesz karmić publicznie zasłaniaj się sprzętem przeznaczonym właśnie do tego nikt nie ma ochoty oglądać tego co masz pod bluzką. Nikt nie ma pretensji o samo karmienie piersią jeśli nie szczujesz ogółu nagim cycem.

  16. Zastanawia mnie jedno, że tak wielu osobom nie podoba się jak matka karmi swoje dziecko w miejscu publicznym.Dziecko jak głodne to musi zjeść jest to rzecz jak najbardziej naturalna, a przecież wiadomo że mleko matki jest najbardziej zdrowe. Ale ja chce napisać o czym innym, jak wiadomo większość jest ludźmi wierzącymi, chodzącymi do kościoła, w wielu kościołach są obrazy Matki Boskiej karmiącej dziecko a jeden obraz jest naprawdę bardzo znany i nikogo wtedy nie oburza fakt że matka karmi i pierś jest na wierzchu, siedzą w kościele modlą się, patrzą na obraz i jest wtedy wszystko w porządku, ale jak matka karmi dziecko to wielkie oburzenie. Często chodzę do parku z wnuczkiem i nieraz widzę karmiące mamy, ale robią to w dyskretny sposób, jeszcze nie zdarzyło mi się widzieć mamy karmiącej i mającej pierś na wierzchu. W ogóle nie rozumiem o co tyle szumu. Bardzo dobrze że mamy chcą karmić dzieci swoim mlekiem a nie sztucznym.

    • a jak w niektórych kościołach jest obraz apokalipsy gdzie wszyscy są nadzy to oznacza, że mamy tak chodzić po ulicy???
      jeśli matka nie może wytrzymać bez całodniowego łażenia po mieście to niech nie karmi piersią. będzie miała spokój i nikt jej nie będzie denerwował tym, że może mieć inne zdanie co do obnażania piersi…

      • Wy wszyscy mylicie karmienie z obnażaniem piersi. Masz rację, najlepiej niech się matka zamknie w domu, jak chce piersią karmić – co za bzdura! Dawanie dziecku butli jak ma się własny pokarm? Gratuluję…nie skomentuję

        • A co spodziewałaś się zachwytu nad twoją zaradnością i ogólnego przyzwolenia na wszystko bo ty masz dziecko i wszyscy muszą ci się kłaniać w pas?? Pisałam już pod którymś komentarzem, że mogą karmić gdzie chcą ale jeśli nie potrafią tego zorganizować to niech siedzą w chacie i dupy innym nie zawracają bo ja mogę nie mieć ochoty patrzyć w restauracji na wywalonego cyca. Chciałaś konkretnego przykładu o restauracji to poczytaj komentarz Oli. Dla mnie karmienie w miejscu głośnym i nieosłoniętym jest niekomfortowe zarówno dla matki jak i dziecka. Ale skoro są matki, które wolą demonstrować poświęcenie bez względu na komfort dziecka to jasne , spoko… jeszcze sobie selfi przy tym róbcie i będzie wenus XXI wieku….

          • Zachwytu? Wenus XXI wieku? Proszę Cię, o czym Ty piszesz? Czytałam komentarz Oli, tak jak i wszystkie komentarze pod wpisem i wynika z nich, że co trzeci komentujący musiał jeść obiad w restauracji z karmiącą, nieosłoniętą matką naprzeciwko. Wszyscy przeciwnicy podają przykład restauracji, a myślę, że naprawdę niewielu z nich coś takiego widziało. Piszesz, że niech nie karmią, jak nie potrafią tego organizować. Ale jak organizować? Co Ty myślisz, że ja się rozwalam na środku drogi, wyjmuję pierś i karmię dziecko? Albo jestem w galerii, dziecko chce jeść, więc rozwalam się gdziekolwiek i daję mu jeść? Nie. Jestem w parku, mały płacze, nie chce się uspokoić, pcha rączki do buzi, znajduję ławkę, w cieniu, najlepiej gdzieś z boku, przerzucam pieluchę przez ramię, daję pod nią dziecko i wtedy odchylam bluzkę i karmię. Ścisłe centrum, dziecko zaczyna płakać i to samo, szukam jakoiegoś dogodnego miejsca i karmię. Nie widzę w tym nic złego, moje dziecko jest spokojne, je sobie powoli, nikt nie ma nawet szans zobaczyć, co dzieje się pod tą pieluchą. Nie spotkałam się jeszcze z kobietą, która karmiłaby w sposób ostentacyjny, a już na pewno nie znam takiej, która robiłaby z tego powodu z siebie bohaterkę i…demonstrowała poświęcenie (?)

            • „szukam jakoiegoś dogodnego miejsca i karmię.”
              uwierz mi, że jakby wszystkie matki tak robiły, nie byłoby „afery”…. i nie wciskaj kitu, że ludzie sobie wymyślili scenkę z restauracji bo jakby to się raz komuś zdarzyło to też sprawy by nie było….to jest prawie na „porządku dziennym”…
              pozdrawiam

          • Odroznijmy karmienie od fałszowania się z karmienie i będzie dziecko pojedzone I otoczenie nie zbulwersowane. A małe dziecko naprawdę potrafi jadać co 1,5 godziny i da się z tym żyć nie siedząc cały czas w domu.

            • no właśnie o to afiszowanie mi chodzi, ale Ania widzę oburza się jeśli ktoś odważy się nie zgodzić z jej punktem widzenia…

              • Ala, jakbym miała się oburzać kiedy ktoś ma inne zdanie, to bym nie prowadziła tego bloga, tu się notorycznie ktoś ze mną nie zgadza. Ty masz swoje zdanie, ktore masz prawo napisać, ja Ci odpowiadam, co na ten temat myślę, to się nazywa dyskusja :)

  17. Oj wsadzilas kij w mrowisko ;-)
    Ja zaczne od drugiej strony poszlam dzis z dzieciakami na miasto i minelo troche czasu i musialam juz natychmiast szukac spozywczaka albo piekarni bo moje dzieci byly glodne a jak slowo daje nakarmilam je przed wyjsciem z domu. Jak nie mam ze soba butelki z woda to nie jestem w stanie osiedla przejsc bez kupienia picia bo mi dzieci usychaja. Dla jasnosci maja 4 i 10 lat a nie kilka miesiecy czy tygodni.
    Ze starszym nie mielismy problemu czy karmic poza domem czy nie bo jest dzieckiem jesiennym wiec wiadomo zime spedzilismy w poblizu domu i ewentualnie na syrenie wracalismy jesc do domu. Ale mlodszy nie dosc ze majowy to jeszcze ma starszego brata. Jak mial kilka tygodni to zaczely sie wakacje a wraz z nimi wszelkie imprezy plenerowe, wiec ladowalam mlodszego do wozka, pare pampersow pod wozek i tyle nas w domu bylo. Jedzonko bylo zawsze pod reka i tym sposobem mlodszy na 6 tygodni jadl w McDonaldzie (w kaciku ogrodka), w karetce zabezpieczajacej parade z okazji promocji nowej bajki, w samochodzie modelarzy na Pikniku Lotniczym itd. Zawsze sie jakies ustronniejsze miejsce znalazlo, luzniejsze ubranie plus pieluszka przerzucona przez ramie lekko maskowaly przed swiatem nagosc a ja a przede wszystkim starszy syn nie bylismy przywiazani w domu do kaloryfera bo moze mlodszy zglodnieje.
    Inna kategoria (przynajmniej dla mnie) sa dzieci w wieku lat 1,5-2 karmione w miejscach publicznych. Karmilam dlugo ale w takim wieku to juz tylko w domu a jak dziecie zglodnialo na miescie to dostawalo bulke, banana, ciastko, soczek itp. Jesli wiedzialam ze wypad na miasto bedzie zahaczal o pore obiadu to bralam sloiczek ktory w kazdej restauracji bez problemu podgrzewano i tak szwedamy sie do dzis a dzieki temu ze jadanie na miescie mamy opanowane od malenkiego zaliczylismy wiele calodniowych imprez ku uciesze nnajpierw starszego a teraz obu synow.

  18. Raz do mnie do pracy (dom kultury) przyszła mama z maluszkiem. Akurat rozprowadzałam bilety na spektakl, informowałam ludzi o szczegółach wyjazdu do teatru – ruch miałam spory. Dziecko zapłakało, mama siadła na najbliższe krzesło, odsłoniła pierś i zaczęła karmić. Obok było kilkoro petentów, w międzyczasie wchodzili inni. Niektórzy na widok pani z dzieckiem wycofywali się już od drzwi. Wszyscy byli co najmniej zaskoczeni, czasem czułam czyjąś wyraźną niechęć. Byłam młodym pracownikiem, miałam do wykonania zadanie, ta pani sprawiła, że stało się trudniejsze

    • Czy tak trudno było zaproponować jakiś ustronnym kącik do karmienia tej mamie? Wszystkim byłoby przyjemniej. Na pewno w domu kultury znalazłby się kawalek ustronnej przestrzeni. Nie ma to jak stwarzać problemy tam gdzie ich nie ma :)

      • Weź zaproponuj ustronny kącik mamie, która uważa, że może posadzić d… gdziekolwiek, wywalić cyca i karmić, „bo tak”. To by było odebrane jako personalny atak na wolność tej mamy! Bo przecież „to jest dziecko!”.

        • Najprościej jest stwierdzić że sie nie da. Jestem mamą karmiąca i bardzo sporadycznie zdarza mi się karmić w terenie. Ale na pewno większy komfort czułabym gdybym wychodząc z maluchem wiedziała że jest więcej miejsc w przestrzeni publicznej, w których można nakarmić dziecko nikomu nie przeszkadzając. Dużo przebywam w Niemczech i tutaj nie ma takowych problemów a pokój do karmienia i przewijania np w centrum handlowym, przychodni to regułą.

        • Sorry, ale Twoje komentarze są tak przesadzone, że odnoszę wrażenie, że nie wiesz co mówisz. Tak, akurat dla większości matek dobro dziecka jest najważniejsze, ale naprawdę większość ma racjonalne podejście.

  19. Jestem za karmieniem nawet w miejscach publicznych. Moja żona karmiła i jakoś nic dziwnego w tym nie było. Tylko trochę dyskrecji potrzeba z obu stron i tych co widzą i tych karmiących. Jak wyjedziesz na plaże gdzie panie opalają się toples to ci nie zadowoleni pewnie by strzelali do tych pań. Chora polska zaściankowa z debilną moralnością. Pozdrawiam wszystkie MAMY

  20. Ja nie widzę problemu w zostawianiu dziecka w domu z kimś innym z odciągniętym mlekiem, w końcu takiego maluszka nie trzeba ze sobą wszędzie ciągać, a na spacerze można pierś przykryć pieluszką i po sprawie. Nie mam nic przeciwko karmieniu piersią i nie namawiam do mm, ale malucha nie trzeba wszędzie ze sobą ciągać bo cyc ma mama, odciągnięte mleko można zostawić komuś do podania butelką

    • Czytam te komentarze i mam wrażenie, że wypowiadają się osoby, które pojęcia o niemowlakach, noworodka i życiu nie mają. Nie każdy ma z nim zostawić dziecko, nie każde dziecko toleruje butlę, często matki nie mają tyle mleka żeby odciągac. Szkoda, że w publicznych miejscach typu centra handlowe, restauracje itp brakuje miejsc wyznaczonych do karmienia i przewijania. Może wtedy cała ta czcza dyskusja nie miałaby miejsca. Pozdrawiam Mama 3miesiecznej córeczki

      • Dawniej to było przerąbane – nie było zatłoczonych parków, miejsc publicznych, centrów handlowych i nie było możliwości, żeby stwarzać problemy tego typu. A teraz każda mama musi jednocześnie mieć cukierka i zjeść cukierka. Czekam tylko aż się któraś zatrzyma na środku ulicy samochodem, wysiądzie blokując ruch, stanie na dachu samochodu, wywali cyca i zacznie karmić – bo przecież NAJWAŻNIEJSZE JEST DZIECKO! A jeszcze ważniejsze, żeby oznajmić to wszystkim możliwym osobom wokół.

      • A w domu pusto w lodówce, prądu nie ma, nie ma na czym usiąść itd.? Po co ktoś ma zostawać z Twoim dzieckiem w Twoim domu, skoro to Ty możesz być tym kimś?

        • Pewnie do ukończenia przez dziecko pół roku powinnam być przywiązana w domu do kaloryfera bo tym kimś mam być ja. Starsze dziecko też nie ma prawa do wyjść bo za małe żeby iść samo a ja mam przecież w domu siedzieć.

    • A masz pomysl kim ten ktos mialby byc? Bo maz w pracy, babcia mieszka 100km ode mnie i jak chce wyjsc z domu na dluzej niz godzine to powinnam pewnie nianie zatrudnic?

    • Gorzej jak dziecko nie toleruje butelki i jest „przyspawane” do cyca aż do momentu rozszerzania diety czyli najwcześniej 4 miesiąca życia.

  21. A według mnie, to zależy. Sama mam rocznego synka, którego karmiłam piersią tylko 4 miesiące :( ale nie o tym. ze 3 lata temu byliśmy ze znajomymi w restauracji rybnej w pewnej miejscowości na mazurach. Było nas 7 sztuk – 3 dziewczyny i 4 facetów. kilka metrów od nas siedziały dwie mamy, Jedna z dzieckiem na oko pół roku, a druga z ok. 1,5 rocznym. Mniejsze zaczęło płakać, więc mama dała cycusia, przykryła pierś pieluchą i pies z kulawą nogą widział, że karmi. Za chwilę starsze dziecko „mama daj”. No to mama wywala sporych rozmiarów cycka i dziecko stojąc na krześle ssie. Opróżnił 1 pierś, mama dała 2, nie chowając przy tym pierwszej. No ryba mi w gardle stanęła. Jej towarzyszka powiedziała żeby chociaż cycki schowała, ta NIE. Podszedł kelner powiedział, że jest tu pokój dla mamy z dzieckiem i można tam spokojnie karmić, na co usłyszał, że jej dziecko w kiblu jeść nie będzie. Poszłam zobaczyć ten pokój, to było dość spore pomieszczenie z kanapą, fotelem i stolikiem oraz osobną łazienką z przewijakiem…Czyste i schludne, a kanapa wyglądała na wygodną. Także z całym szacunkiem dla mam, bardzo zazdroszczę jak któraś karmi piersią, ale trochę kultury… Jeść z widokiem na wywalone cyce ssane przez półtoraroczne dziecko nie jest przyjemne.

    • I właśnie to jest sedno problemu. Wcale nie zabranianie karmienia tylko ostentacyjne karmienie tak, żeby wszyscy widzieli. I atak na wszystkich, którzy ośmielą się w ogóle zwrócić jakąkolwiek uwagę.

  22. Jestem matką karmiącą 4-miesięcznego szkraba. Mój maluszek jest pogodnym i wesołym dzieckiem i myślę, że w dużej mierze zawdzięcza to właśnie tym częstym przytulaskom z maminą piersią. I wiecie co? Guzik mnie to obchodzi, co jeden z drugim czy nawet jedna z drugą sobie pomyślą na temat karmienia w miejscach publicznych. Dla mnie najważniejszy jest uśmiech dziecka i widok jak pięknie rozwija się dzięki mojemu jak by nie było gołemu cycowi.

    • Zupełnie nie przeszkadza mi widok mamy karmiącej dziecko piersią w miejscu publicznym. Uważam to za całkowicie naturalne. Inna sprawa, że sam czasami chętnie bym się podłączył pod takiego cycusia, ale to tylko fantazja ;-)

    • I tu jest właśnie problem. Ciebie nic nie obchodzi, bo masz na wszystko wyrąbane. Ale nagle pewnie zaczęłabyś pałać świętym oburzeniem, gdyby ktoś równie bezceremonialnie zwrócił Ci uwagę. I też by go g… obchodził twój „szkrab”.

  23. Tak, jak napisałam we wpisie, tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Zastanawia mnie tylko jedno, wszyscy przeciwnicy krzyczą głośno o tym „wystawianiu cyca” przy obiedze w restauracji, albo komuś przed nosem…milion razy jadłam w różnych restauracjach, a teraz chodzę dużo po parkach i różnych miejscach, gdzie jest masa mam z małymi dziećmi i jakoś nigdy nie przytrafiło mi się, żeby któraś kobieta ostentacyjnie wyciągnęła przy mnie pierś w taki sposób, żebym cokolwiek widziała. Kobiety naprawdę zazwyczaj karmią dyskretnie, dziecko zasłania praktycznie wszystko. Dla mnie jest to krzyk dla krzyku, a te wystawiane cycki w restauracjach to powtarzany przez wszystkich przykład, który tak naprawdę mało kogo spotkał, ale powtarza każdy…

    Co do reszty, to uważam, że to pisanie „schowaj cyce”, albo „to teraz się można będzie onanizować publicznie” jest obrzydliwe, a nie niemowlak przyssany do piersi. Niektóre z Waszych komentarzy są po prostu wulgarne, szkoda gadać, naprawdę…

    Śmieszą mnie też trochę teorie o lepszej organizacji i o karmieniu dziecka w domu. Czytajcie ze zrozumieniem – karmienie dziecka piersią naprawdę nie jest łatwe do zorganizowania, to nie działa jak butla. Piszecie też, że zawsze można wziąć modyfikowane mleko do butli i problem z głowy. Pewnie, tylko to jest zaburzanie laktacji. Po co kobieta, która ma wystarczającą ilość pokarmu, ma ładować w dziecko sztuczne mleko? To bez sensu! Jeżeli pokarmu jest za mało, to co innego, ale tak bez potrzeby?

    Karmienia w toalecie nie skomentuję…albo nie, jednak skomentuję, tak jak parę innych osób – proszę, idź jeść obiad w kiblu, smacznego.

    Uważam, że można zawsze znaleźć dobre miejsce do karmienia poza domem i zrobić to tak, by nie narażać się na oburzone lub ciekawskie spojrzenia, tak jak napisałam. Uważam, że to jest najlepsze rozwiązanie. Niektóre kobiety robią to inaczej, nie czują potrzeby zakrywania się, lub nie potrafią tego ogarnąć. Jeszcze nigdy takiej nie widziałam, ale podobno się zdarza. Sama tak nie robię, ale jakbym zobaczyła kogoś takiego, to naprawdę przeszłabym obok bez przyglądania. Tyle, możecie się z tym nie zgadzać, jednak porównywanie tego do onanizowania się…gratuluję, naprawdę, głupota level hard

    Pozdrawiam wszystkich zwolenników i przeciwników. Idę karmić dziecko, przed wyjściem ;)

    • Cytat: „Czytajcie ze zrozumieniem – karmienie dziecka piersią naprawdę nie jest łatwe do zorganizowania, to nie działa jak butla. Piszecie też, że zawsze można wziąć modyfikowane mleko do butli i problem z głowy. Pewnie, tylko to jest zaburzanie laktacji. Po co kobieta, która ma wystarczającą ilość pokarmu, ma ładować w dziecko sztuczne mleko? To bez sensu! Jeżeli pokarmu jest za mało, to co innego, ale tak bez potrzeby?”

      To pewnie pro po mojego komentarza – nie piszę, że trzeba zawsze karmić dziecko mlekiem zastępczym, może nie wyraziłam się konkretnie – w nagłych sytuacjach można chyba z tego rozwiązania skorzystać.
      Pozdrawiam serdecznie!

      • Nie, to pro wielu komentarzy pod tym wpisem :) Ja nie mam nic przeciwko mlekom zastępczym, musiałam dokarmiać syna butlą od początku, zanim ruszyła laktacja po cesarskim cięciu. To dobre rozwiązanie, ale naprawdę, jeżeli mam wystarczającą ilość, by go nakarmić, to dawanie butli sprawi, że laktacja się zaburzy + na spacerze pękną mi piersi ;) nie no, poważnie, po dwóch godzinach piersi są pełne, mały chce jest i w tym momencie trzeba go nakarmić. Mówcie co chcecie, ale naprawdę tak to jest skonstruowane, natury nie oszukasz. Również pozdrawiam, Ania

    • ANIU, zawsze można odciągnąć własny pokarm do butli i podać dziecku jeśli jest głodne. Jeśli chodzi o karmienie w toalecie. Nie wiem, ale odnosze wrażenie, że chyba nie widziałaś jak wyglada ta „toaleta”. To nie jest kibel jak napisałaś (życząc smacznego). W duzych sklepach,restauracjach są wyznaczone pomieszczenia dla mam (tak ładnie się nazywają „Pokój dla mamy z dzieckiem”, albo „Pokój małego dziecka”). I tam jest przede wszystkim czysto. Jest stół do przewinięcia dziecka, krzesła, badź kanapa żeby mozna było wygodnie usiąść i nakarmić dziecko. Nawet są podnóżki żeby było wygodniej trzymac dzieciątko. Jest równiez i woda żeby można było umyć dziecko jak zrobi kupę. Więc to nie jest tak, że bedąc w restauracji czy na większych zakupach nie ma możliwości „obsłużyć” dziecka inaczej jak tylko na widoku

      • Ależ oczywiście, zgadzam się w 200%. Jeżeli tylko jest takie miejsce, to matki powinny z tego korzystać, jednak w Polsce nie każda restauracja takowe posiada. Zresztą, jeżeli chodzi o karmienie w restauracji, to też mi się nie podoba, jak to ktoś robi przy stole. Sam bym tak nie zrobiła, tak jak napisałam we wpisie. Zdarzało mi się przebierać małego w toalecie restauracji, gdzie był przewijak, ale już warunków do nakarmienia go nie było, więc wyszłam z nim na zewnątrz, akurat było ciepło, znalazłam ławkę w pobliskim, małym zaułku i tam go nakramiłam, przykryta pieluchą. Wybaczcie, ale naprawdę nie widzę w tym nic złego.
        Jeżeli chodzi o odciąganie, bardzo bym chciała, ale pokarmu starcza mi akurat na tyle, ile potrzebuje syn na jedno karmienie, wysysa wszystko, nic nie zostaje, więc mimo szczerych chęci, nie da rady. Pozdrawiam :)

    • Odczepcie się od kobiet one sobie nie szkodzą a utrzymują przy życiu dzieci i pozwólcie im być sobą. to piękne i macierzyństwo kobiety i jej oddanie jest piękne. Nie róbmy z nich pokraki, a jak się komu nie podoba to niech nie patrzy w ich stronę albo niech leczy swoje fochy, czy fobie, bo to jest choroba nienawiści, brutalności do kobiet.

    • Tylko ten cyc utrzymywał ciebie durniu przy życiu parę ładnych tygodni. A jeżeli Ciebie karmili z butelki to widocznie sobie zasłużyłeś. Chamie!!!!!

    • TAKIŚ GUPKU MUNDRY? TO ZATRUDNIJ MAMOM KARMIĄCYM ASYSTENTKĘ ZA WŁASNE PIENIĄDZE! ONE PRZECIEŻ PRACUJĄ ,A NIE TYLKO DŁUBIĄ W NOSIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! TY MOŻE Z ZARCIEM WYTRZYMASZ ALE NIE MAŁY OBYWATEL-CZŁOWIEK !!! TY POBUTELKOWCU TY NIE MASZ POJĘCIA CO TO JEST MAMY CYCUCH kopnij sie po rozum do głowy !

    • Szanowni Państwo, tu nie chodzi o to, że karmienie piersią w miejscach publicznych jest obrzydliwe (chociaż może dla niektórych tak), ale o DEMONSTRACYJNE wystawianie piersi na widok publiczny przez niektóre mamy. Można przecież dyskretnie zakryć pierś pieluszką czy chustą i nie będzie problemu. Nie popadajmy w skrajności – z jednej strony- że można nakarmić dziecko przed wyjściem, bo to nie zawsze zdaje egzamin, a z drugiej – nic mnie nie obchodzi że patrzycie – bo ja jestem matką Polką i wywalam pierś na wierzch. Zawsze można załatwić tę sprawę dyskretnie. I to o ten umiar chodzi.

  24. Zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że jak idzie kobieta bardziej rozebrana niż ubrana, to nikogo to nie gorszy, a karmiąca matka podobno niektórych gorszy.
    Ja dzieci nie mam, więc nie wiem do końca jak to jest, ale ta na logikę, to jak dziecko jest głodne, to trzeba je nakarmić, a karmienie piersią jest bardzo naturalne.
    Ostatnio jechałam tramwajem i widziałam kobietę która bardzo dyskretnie karmiła piersią i nie zauważyłam żeby kogokolwiek ten widok drażnił/bulwersował.
    Myślę że ludzie, którzy mają z tym problem, mają trochę problem ze sobą np facet który uważa że kobieta jest wyłacznie obiektem seksualnym i mu się „gryzie” to karmienie z tym co sobie ułożył w głowie oglądając porno.
    Cieżko mi uwierzyć, żeby normalny człowiek miał problem z tym że w jego otoczeniu kobieta DYSKRETNIE karmi piersią. Taka nasza fizjologia, że kiedy mamy potomstwo, to wytwarzamy mleko i czymść całkiem NORMALNYM jest to że karmi się piersią.
    Co do karmienia w toalecie, to myślę że to jest przesada, tam jest dużo bakterii itp i nie znam nikogo kto jada w wc, więc czemu dziecko ma tam jeść?

    • Jestem na nie. Na ulicy, w sklepie, w galerii czy nawet w parku- jest po prostu brudno. Pierś po karmieniu jest lepka i w takich miejscach nie ma jej gdzie przemyć. Seksualność nagiej piersi także nie znika tylko dlatego, że ssie ją mały a nie duży. Jednym słowem- sikanie też jest naturalne, ale z jakichś względów nie robimy tego publicznie. Mnie też dopadały godziny karmienia w miejscach dziwacznych, też nie bywałam przygotowana. Ale w każdym tzw. publicznym miejscu znajdzie się skrawek, schowek lub klitka, gdzie naprawdę możemy poczuć się i intymnie, i higienicznie, i nie na widoku.
      Pozdrawiam wszystkie mamy.

      • Oczy wyszły mi na wierzch. W parku jest brudno? Jeździsz/jeździłaś gołym cycem po alejkach? Czy masz na myśli powietrze?
        Mleko matki zawiera wiele wspaniałych substancji i to, że się od niego pierś klei nie brudzi jej! Po karmieniu powinno się rozsmarować własne mleko na brodawce, żeby chronić ją przed uszkodzeniami, każda mądra mama to wie.
        Jeśli dla Ciebie pierś jest wyłącznie erotyczna to masz problem, bo jest to gruczoł mleczny, a nie erotyczny. Porozmawiaj z rodzicami, że źle Cię wychowali, bo wstydzisz się własnego ciała, a ciała innych Cię gorszą.
        Swoją drogą – jak możesz pokazywać światu swoje dziecko??? Przecież to dowód na to, że uprawiałaś seks (ty bezwstydnico!!)

  25. Drogie panie i panowie we wcześniejszym komentarzu było to ironiczne pytanie a nie stwierdzenie, po drugie wywalanie cyca jak to większość okresla jest nie na miejscu ujmijmy to stosunkowo łagodnie przez panią która nie grzeszy urodą, to tak jak na plaży facet bardzo niegrzeszacy urodą wyginalby się na lewo i prawo, tak więc podpisuje się pod postem pani Oli wszystko ale z zachowaniem pełnej kultury.

  26. Sama jestem matką i karmiłam, ale robienie tego w miejscu publicznym jest obrzydliwe. To po karmieniu niech też chodzą kobiety z piersiami na wierzchu…ciekawe czy to nie będzie ich krępowało?

    • Schowaj lepiej swoje dziecko do piwnicy, bo jest ono dowodem tego, że uprawiałaś seks, a seks to zło. Patrzę na Twoje dziecko i wyobrażam sobie, że facet wsadza Ci penisa tu i ówdzie.

      Ale zaraz, zaraz. To MÓJ problem, że ja to tak kojarzę. Mój mózg wytwarza taką projekcję. No, ale jeśli nie chcemy nikomu przeszkadzać, to siup, chowaj dziecko do piwnicy, bo MNIE SIĘ ONO KOJARZY Z PENISEM W POCHWIE.

  27. Nie! Pomimo wszystkich argumentow karmiacych publicznie nadal jestem na nie. Fakt, patrzec nie musze, ale dlaczego to ja mam zapewnic prywatnosc osobie, ktora sama sie jej pozbawia? Karmienie jako naturalna czynnosc? Tak, ale na osobnosci. Spojrzy chocby na meskie komenatrze pod postem- maja charkter seksualny. Mam nadzieje, ze chociaz jedna karmica jak nastepnym razem wystawi cyca na swiat pomysli, ze wokol niej sa faceci myslacy w takiej chwili o erotycznym aspekcie. Wokol sa tez kobiety, ktore taki widok bulwersuje. Nie traktujmy matek jak swietych krow a dzieci jak bozkow. Wszystko powinno miec swoj czas i miejsce.

    • Jestem na „NIE”, karmienie piersią to naturalna sprawa, zgadzam się. Sex to też sprawa naturalna, a jednak na ulicy nie ma kopulujących się par. Karmienie piersią to sprawa bardzo intymna i nie powinna być wystawiana na widok publiczny.

    • Ja mam wrażenie, że te nieliczne panie które ostentacyjnie obnażają całe piersi w miejscu publicznym podczas karmienia, własnie czerpią jakąś chorą podnietę z tego że zobaczy to jakiś mężczyzna. Inna sprawa, że piersi mleczne rzadko są atrakcyjne. Karmienie w miejscu publicznym, kulturalnie i dyskretnie – jak najbardziej tak, obnażanie się ostentacyjne przy okazji karmienia dla ściągnięcia na siebie niezdrowego zainteresowania – stanowczo nie.

  28. Bardzo podoba mi się Pani podejście do sprawy – naturalne i wyważone. Sama jestem już „starszą panią” (prawie 60 lat) i swoją czwórkę wychowywałam w czasach „powrotu do natury”, czyli m. in. nowomodnego wówczas karmienia piersią, okres 1986/1992. Mnóstwo nas, wielodzietnych wtedy mam, bo na to też był boom, karmiło piersią i było to naprawdę nowe dla otoczenia po latach karmienia głównie butelką. Od tego czasu, wydawałoby się, ludzie powinni byli się przyzwyczaić i zaakceptować ten sposób karmienia i związane z nim zachowania mam. Szczególnie dziwi mnie, że pokolenie, które w moich, niejako prekursorskich czasach było masowo traktowane matczynym mlekiem, samo jest takie nietolerancyjne, na ogół dla zasady i nie uznaje wyjątków. Przyznam, że starałam się karmić w domu, bo podobnie jak Pani, miałam tylko tyle pokarmu, ile trzeba było na raz, w dodatku żadna ściągaczka na mnie nie działała. Jednak wychodziłam po zakupy i na spacery. Pierwsze dziecko było wyjątkowo żarłoczne, dłużej jak półtorej godziny nie wytrzymywało, więc nie raz trzeba było biegiem wracać do domu, z wyjącą „syreną”. Nie bardzo miałam gdzie nakarmić po drodze, bo nawet ławek nie było, więc musiałam wrócić. Zdarzyło mi się jednak karmić w parku i nie spotkałam się z oburzeniem przechodniów. Raczej z dyskretnym spojrzeniem, czasem z pochwałą innej mamy. Fakt, że zasłaniałam się przy tym, tzn. chodziłam w T-shircie, który wystarczyło lekko unieść razem z biustonoszem (nie było wtedy odpinanych, tylko podnosiło się miseczkę), a dziecko zasłaniało sobą to, co odsłonięte. Naprawdę, nic nie było widać. I o to właśnie powinno chodzić. Dyskrecja, ale nie ucieczka do ubikacji publicznej, bo to nie jest miejsce odpowiednie do karmienia kogokolwiek. Jestem przeciwniczką karmienia i – zwłaszcza – przewijania dziecka w restauracji przy stoliku (to tak jakby komuś narobić do talerza – mówię o przewijaniu), podobnie jak wielu innych, nie toleruję też przysłowiowego wywalania cyca wszystkim przed oczy. Nie przeszkadza mi karmione dziecko, tylko to, co jego mama przy tym potrafi pokazać i jak potrafi to zrobić. Pomimo, że sama karmiłam przez dobrych kilka lat i moje rówieśnice również, „cycowaty” widok mnie brzydzi. Jeśli mama jest dyskretna (mogą się zdarzać przypadkowe wpadki, to normalne, ale chwilowe), to i otoczenie uszanuje potrzebę jej dziecka i nie będzie oburzone i zgorszone, niedojrzałe wyjątki ze stringami na wierzchu nie są opiniotwórcze. Wszystko zależy od samej mamy – karmcie swoje maleństwa na zdrowie, nie cichaczem w zaułku, ale tak, jak to jest tu opisane, czyli kulturalnie.

  29. Nie ma chyba nic bardziej naturalnego w przyrodzie niż karmienie przez matkę dziecka piersią. Jest to taka sama czynność fizjologiczna jak np. oddychanie. Nie jest to również jakaś intymna strona życia bo żarcie to najzwyklejsza rzecz. Rodzice nie powinni się kompletnie przejmować, że trafiają się ludzie którzy mają jakies pretensje, ludzie mają pretensje o wszystko.

    • Porównanie karmienia głodnego niemowlaka do onanizowania się…….
      Nie powinieneś ( nie powinnaś) mieć dzieci i rozsiewać dalej swoich chorych genów. Współczuję twojej biednej matce…….

    • po pierwsze karmienie piersią jest czynnoscią naturalną ,onanizowanie się w miejscach publicznych raczej nie juz nie mówiąc o tym ze jest zabronione,karalne i obrzydliwe a nienormalne jest porównywanie obu tych czynnosci. Nie wiem kto to napisał ale Ty wyobraź sobie ,że ciebie mama musiała nakarmić w ubikacji publicznej ,nienormalna kobieto ,zamykać się z dzieckiem w kiblu bo komuś przeszkadza widok piersi ,które są już wszędzie,w co drugiej reklamie -idiotka.

  30. Nie popieram karmienia cycami w miejscach publicznych, dziecka nie trzeba karmić co chwile na zawołanie, a jak już koniecznie muszą to od czego jest toaleta, niech zamkną się w ubikacji, przynajmniej oszczędzą ludziom widoku wywalonego cyca.

  31. (…) nie lubisz tego? To się nie przyglądaj (….) O tak ! Szczególnie jak karmiąca siada ci przed nosem i ostentacyjnie wywala cycka na wierzch :/

  32. Do ITAKA: „Sama uważam, że nie powinno się karmić dzieci w miejscu publicznym piersią. Nie można odciągnąć pokarmu lub nakarmić szkraba przed wyjściem – są mleka zastępcze!”
    Droga Pani wielki znawco tak się składa że niektóre dzieci są uczulone na mleko krowie (np moje było) a nie zamierzałam kupować tego syfu z apteki śmierdzącego żeby karmić dziecko poza domem, jak mogłam karmić swoim. Sama sobie pij mleko zastępcze, najlepiej jeszcze jedz produkty „zastępcze”.

    • A dlaczego mnie Pani obraża? Mam swoje zdanie i tyle. Mleka zastępcze są najlepszym rozwiązaniem, ale rozwiązaniem awaryjnym, nie do ciągłego stosowania, tylko w nagłych sytuacjach. Jeżeli Pani tego nie rozumie i nie chcę nawet takiej opcji zaakceptować to gratuluję zaściankowości! Jeżeli Pani śmierdziało mleko zastępcze – znaczy, że coś było nie tak z nim (przeterminowane?), albo nie umiejętnie je Pani przygotowała, albo opiera się na opiniach innych, nie swoich :]
      Co do ostatniego zdania Pani wypowiedzi – naprawdę?!
      Mimo wszystko pozdrawiam i życzę zdrówka dla Pani dziecka!

      • Jak nie czytasz ze zrozumieniem to nie obrażaj innych. Preparat mlekozastepczy kupowany w aptece którym karmi się dzieci z alergią to coś zupełnie innego niż mleko modyfikowane dostępne w każdym sklepie. I zapewniam Cię że nie jest on przyjemny ani w zapachu ani w smaku.

  33. Zadne akrobacje nie sa potrzebne. Wystarczy odpowiedni fartuch (mozna nawet samemu uszyc), zeby sie bez problemow zaslonic w miejscach publicznych. Co do reszty, to problem troche wydumany. Jesliby wszystkie mamusie potrafily i chcialy sie zaslonic karmiac w miejscach publicznych to i dyskusji by na ten temat nie bylo.

  34. Rozumiem potrzeby dzieci (sama dawno temu miałam małe dziecko:)), ale rozumiem też pozostałych użytkowników tzw „przestrzeni publicznej”. Stwierdzenie, że jak się komuś nie podoba, to niech nie patrzy, jest nieco ryzykowne, bo zakłada, że można robić publicznie cokolwiek, a jeśli ktoś zamierza być tym zniesmaczony, niech nie patrzy. Ekshibicjoniści podpiszą się pod tym obiema rękami.:) We wszystkim należy zachować umiar – pieluszka to bardzo dobra rzecz. Niestety obecnie rzadko kto szanuje odczucia, uczucia i prawa innych – zrobię to, bo mogę i już. A inni nich nie patrzą, jak im przeszkadza. Więc nie patrzymy. Jak dziecko uda się na stronę z obcą osobą, bo obiecano mu cukierka, czy zabawkę, jak ktoś katuje zwierzę, jak ktoś upadnie i leży – nie patrzymy, bo po co. Jak to mówią – od rzemyczka do koniczka. Dzisiaj miłe panie namawiają, żeby nie patrzeć na ich mleczne biusty (co za pomysł , żeby to porównywać do zdjęć modelek….), jutro ktoś „nie zauważy” jak odkarmionemu kilkulatkowi dzieje się krzywda. Ja proponuję – szanujmy siebie i innych.

    • Bardzo mądre stwierdzenie. Można to robić dyskretnie i bez zbytecznych akrobacji. Wystarczy się odpowiednio ubrać, lub zasłonić pierś pieluszką czy apaszką. Chyba matkom powinno zależeć najbardziej na intymności. przynajmniej mnie zależało.

    • Taaak…Proponuję w ogóle latać karmiącym bez biustonosza,nie będzie problemów z karmieniem.Miejsce publiczne nie jest przeznaczone do karmienia.Róbcie to w domu!

    • Bardzo prawdziwe i madre slowa. Nie moge na to patrzec to sie odwroce, nawet jesli jakiejs zywej istocie (czlowiek, zwierze) dzieje sie krzywda. Przeciez jak mi sie nie podoba to moge „nie patrzec”. A potem.. nikt nic nie widzial…

  35. ja niestety muszę ściągać pokarm, bo mój mały leniwy jest i ssanie trwałoby wieki, przez co problem piersi na wierzchu odpadł, ale nie mam nic przeciwko karmiacym mamom. Sama jednak krepuję się karmic w miejscu publicznym. A na laktacje polecam Femaltiker lub smaczniejsze Karmi – naprawdę działa

  36. Masz problemy z nadwagą. Brak Tobie energi i witalności.
    Możesz sobie pomóc stosując nasze programy, które dostosowane są indywidualnie do potrzeb każdego klienta.
    Nie oferujemy po prostu „następnej diety”.
    Dajemy do dyspozycji serwis i opiekę przez cały okres kuracji.
    Jeżeli są Państwo zdecydowani, prosimy odwiedzić nasze strony i wypisać
    kwestionariusz pozwalający na stworzenie osobistego programu,
    który pomoże Państwu w osiągnięciu celu.

    Pozdrowienia, Centrum Redukcji Wagi.

    http://www.idealnafigura.com/gberes

  37. Jako facet nie mam nic przeciwko piersiom, chociaż
    gdy ssie je przy mnie ktoś inny jest to mówiąc delikatnie niemiłe.;-)
    Jak we wszystkim jest tu wskazany umiar.
    Można zaplanować dzień tak by dziecko zjadło w spokoju swego znanego otoczenia -domu, co chyba dla niego lepsze, niż w centrum handlowym lub restauracji
    Straciłem wszelką sympatie dla karmiących, gdy zamówiłem w kawiarence mleko do kawy, a pani przy stoliku 0,5m obok wyjęła swą pierś i zaczęła karmić dziecko nawet nie płaczące
    Wyszedłem

  38. Sama uważam, że nie powinno się karmić dzieci w miejscu publicznym piersią. Nie można odciągnąć pokarmu lub nakarmić szkraba przed wyjściem – są mleka zastępcze! Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie.

    • taaa a pomyślałaś, że dziecko które nigdy nie jadło z butelki sztucznego mleka – jeść go nie będzie?!? Po pierwsze może mu takie mleko nie smakować, po drugie może nie umieć jeść z butelki

  39. Bardzo mi się podoba takie wyważone podejście. Starszego karmiłam, młodszego karmię też piersią i całkowicie się zgadzam, że przy odrobinie zrozumienia i ze strony przechodniów i ze strony mam, nie jest to problem dla nikogo. Powodzenia

  40. Mnie dziwi jedno: przecież w bikini, a nawet w niektórych sukniach wieczorowych piersi są znacznie bardziej odsłonięte, niż w czasie karmienia (zasłania je przede wszystkim głowa dziecka) i to jakoś nikomu nie przeszkadza. Sama mam wspaniałe doświadczenia z karmieniem piersią w terenie, raz w parku Straż Miejska zaproponowała mi nawet skorzystanie z siedzenia w ich samochodzie, bo ławeczka była bez oparcia i „plecy pani wysiądą”.

    • masz rację, nie wiem skąd ta histeria z karmieniem publicznym. Przecież jak dziecko jest głodne to trzeba je nakarmić. Czasami można też spoić z butli ale nie zawsze to skuteczne.
      Myślę, że żadna matka nie jest ekshibicjonistką i nie ma przyjemności się obnażać publicznie. Karmienie piersią do takich zdarzeń nie należy.
      Ciekawa jestem czy te krzyczące osoby same mają dzieci.
      A wstęp super. I pomyśleć że taki mały a taki nieposłuszny :)

      Pozdrawiam
      może się przyda jak jak w kilka sekund uspokoić płaczącego niemowlaka. Bardzo sprytna metoda pewnego pediatry :)
      http://zdrowie.hotto.pl/nieprawdopodobne-to-jedno-ulozenie-niemowlaka-uspokaja-go-w-kilka-sekund/

      • Czytałaś inne wypowiedzi? Przekonasz się, że o karmieniu mówią obecne lub niegdysiejsze karmiące matki. Ale po co sobie głowę zawracać czytaniem ?.

  41. Amen.

    Dodam tylko, że dość często zdarza mi się wykonywać tę obsceniczną czynność i nie spotkało się to z oburzeniem ;) ba, zdarzyło się i w restauracji i również nikt nie miał z tym problemu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Facebook